Kokkino Nero
Pare razy w życiu zdarzyło mi się wylądować w Grecji, ale przyznam, że zawsze z biurem podróży i zawsze z opcja all inclusiv. W tym roku postanowiłam ze swoim partnerem po razy kolejny jechać z biurem podróży, ale tym razem bez wyżywienia co powinno nas skłonić do ruszenia się poza hotel. Wyszliśmy z założenia, że da nam to okazje do poznania prawdziwego życia Greków, ale też żeby je poznać, musimy zrezygnować z kurortów i znaleźć jakieś wyjątkowe miejsce :)
Zaczęliśmy czytać, szukać... i tym sposobem trafiliśmy na Kokkino Nero, spotkaliśmy się z opinią, że albo to miejsce się pokocha albo znienawidzi. Jest to mała wieś, w sezonie zamieszkuje ją 28 Greków oraz 2 Polaków. Uznaliśmy - raz się żyje :) albo się wynudzimy przez dwa tygodnie albo będziemy zachwyceni!
Kupiliśmy wycieczkę, a pare dni później wylot - podróż samolotem 2h do Saloników, o dziwo bez opóźnień. Z lotniska autokar, rezydentka poinformowała nas, że droga zajmie jakieś 3,5h - masakra! Dostaliśmy nowy mini busik, a kierowca był tak świetnie wprawiony w jazdę po greckich drogach, że dwie godziny później byliśmy na miejscu :) Miłe zaskoczenie. Również zaskakujący był dla nas pokój, w którym zostaliśmy zakwaterowani, niestety odchodził mocno od tego co powinnismy dostać (toczymy walkę z biurem w tej sprawie, zobaczymy co z tego będzie) ale mimo wszystko w naszym ośrodku Katerina są też wyremontowane pokoje, my mieliśmy pecha i przez pomyłkę przydzielono nam stare skrzydło, bez klimatyzacji, za to z kuchnią. Trudno, trzeba to zaakceptować i iść spać (na miejscu byliśmy około 22).
Następnego dnia, obudziły nas krzyki spod okna, okazało się, że codzienna rano, przyjeżdża Grek z pełnym autem świeżych owoców i warzyw - to już chociaż pierwszy plus naszego ośrodka, ciężko było się nie skusić na soczystego arbuza za 1Euro oraz pomidory w tej samej cenie za kg. Super początek dnia ! Jest pozytyw i śniadanko. Teraz trzeba ruszać w drogę :)
Ruszyliśmy przed siebie, parę kilometrów od naszego miejsca zamieszkania (ok 20 min pieszo) znaleźliśmy się na przecudnej plaży i szczerze? Zakochałam się w Kokkino Nero !! Te widoki, to morze ... Ale więcej opowiem w kolejnym poście.
Paula
Zaczęliśmy czytać, szukać... i tym sposobem trafiliśmy na Kokkino Nero, spotkaliśmy się z opinią, że albo to miejsce się pokocha albo znienawidzi. Jest to mała wieś, w sezonie zamieszkuje ją 28 Greków oraz 2 Polaków. Uznaliśmy - raz się żyje :) albo się wynudzimy przez dwa tygodnie albo będziemy zachwyceni!
Kupiliśmy wycieczkę, a pare dni później wylot - podróż samolotem 2h do Saloników, o dziwo bez opóźnień. Z lotniska autokar, rezydentka poinformowała nas, że droga zajmie jakieś 3,5h - masakra! Dostaliśmy nowy mini busik, a kierowca był tak świetnie wprawiony w jazdę po greckich drogach, że dwie godziny później byliśmy na miejscu :) Miłe zaskoczenie. Również zaskakujący był dla nas pokój, w którym zostaliśmy zakwaterowani, niestety odchodził mocno od tego co powinnismy dostać (toczymy walkę z biurem w tej sprawie, zobaczymy co z tego będzie) ale mimo wszystko w naszym ośrodku Katerina są też wyremontowane pokoje, my mieliśmy pecha i przez pomyłkę przydzielono nam stare skrzydło, bez klimatyzacji, za to z kuchnią. Trudno, trzeba to zaakceptować i iść spać (na miejscu byliśmy około 22).
Następnego dnia, obudziły nas krzyki spod okna, okazało się, że codzienna rano, przyjeżdża Grek z pełnym autem świeżych owoców i warzyw - to już chociaż pierwszy plus naszego ośrodka, ciężko było się nie skusić na soczystego arbuza za 1Euro oraz pomidory w tej samej cenie za kg. Super początek dnia ! Jest pozytyw i śniadanko. Teraz trzeba ruszać w drogę :)
Ruszyliśmy przed siebie, parę kilometrów od naszego miejsca zamieszkania (ok 20 min pieszo) znaleźliśmy się na przecudnej plaży i szczerze? Zakochałam się w Kokkino Nero !! Te widoki, to morze ... Ale więcej opowiem w kolejnym poście.
Paula


Komentarze
Prześlij komentarz